Fotografia ślubna ujmująca ulotne chwile, emocje i wyjątkową atmosferę dnia Waszego ślubu. Jako

fotograf ślubny Poznań

staram się spełnić nie tylko Wasze oczekiwania, ale także realizować swoją pasję, która jest dla mnie ogromnym wyzwaniem i przyjemnością. Emocje i wyjątkowa atmosfera towarzysząca młodym w dniu ślubu udziela się także mi jako fotografowi. Pozwólcie mi opowiedzieć Waszą Historię!
Usługi z zakresu fotoreportażu ślubnego świadczę na terenie takich miast jak: Poznań, Olsztyn. Zapraszam do zapoznania się z portfolio zamieszczonym na mojej stronie, a także  blogiem, na którym znaleźć można najnowsze zdjęcia ślubne.  Moja oferta skierowana jest do osób wymagających, przekładających jakość nad ilość. Zapraszam!

 

 

Fotografia ślubna Poznań

– aby zapamiętać ten niepowtarzalny moment.

Dzień ślubu to jedno z najbardziej ważnych i najpiękniejszych wydarzeń w życiu wielu. Nic zatem dziwnego, iż pragniemy, żeby wszystko przeszło wzorowo. Dbamy o przyjęcie, godną oprawę tegoż wspaniałego momentu czy nawet o to, aby zaproszenia wyglądały jak najbardziej estetycznie. Winniśmy również nie zapominać o tym, że nasze zdjęcie ślubne będzie uwieczniać dla nas te szczególne momenty – stąd też trzeba z rozwagą wybrać specjalistę, który będzie w stanie oddać powagę, ale i piękno tegoż momentu.
Wysokiej jakości fotografia ślubna powinna być wykonana w idealny technicznie sposób, żeby jakiekolwiek, niewielkie nawet uchybienia nie popsuły tej pamiątki. Mając na uwadze warunki atmosferyczne bądź preferencje młodej pary – tak na przykład użycie opcji sepii – specjalista dobiera optymalne parametry, a dzięki temu zaś jego wszyscy klienci mogą cieszyć się bajecznym wręcz efektem. Taka oderwana w dobry sposób od realiów, przy zastosowaniu modyfikacji foto-pamiątka z całą pewnością przypomni szczęśliwym małżonkom o wyjątkowości tegoż szczególnego dnia.

Fotograf powinien także być w stanie współpracować nie tylko z świeżo poślubionymi małżonkami, ale również z otoczeniem. Do jego najważniejszych obowiązków należy wybór takiej perspektywy bądź miejsca, by jego dzieło było nie tylko zjawiskowej urody, ale też czytelne. Dlatego do jego bardzo wielu obowiązków należeć będzie zwrócenie wagi na cień, tło czy inne detale, które dla nas na pierwszy rzut oka będą zauważalne. Dzięki posiadanej wiedzy a także praktyce fotograf wyszukuje odpowiednie miejsca, które ponadto korespondują z szczególnością chwili. Warto powierzać sesje osobą twórczym, wtenczas nasz album mnie okaże się nijaki oraz podobny do wielu innych. Zanim zaangażujemy specjalistę, fotografa, zobaczmy jego portfolio – zaznajomienie się z pracami upraszcza decyzję.
Dobry fotograf weselny, to osoba, której predyspozycje ukierunkowane są na fotografie ślubne dopasowane do temperamentu, preferencji samych małżonków. W przypadku nowożeńców z miasta Poznań lub jego okolic bez problemu odnajdziemy szczególne miejsca na sesje w plenerze, miejsca, które sprawią, że ten niepowtarzalny moment zostanie zawarty w fotografii, którą z dumą będziemy nie tylko pokazywać naszym bliskim, lecz również za każdym razem otwierając album weselny będziemy powracać do dnia wesela.

Fotografia ślubna Poznań

 

Zdjęcia ślubne Poznań

Małżeństwo jest w naszej kulturze wciąż jednym z najświętszych i najczęściej fotografowanych sakramentów. Ma on w naszej cywilizacji ogromną wagę pomimo tego, że coraz powszechniejsze są rozwody, a małżeństwo przestaje być instytucją tak trwałą i nierozerwalną jak onegdaj. Warto więc prześledzić ewolucję małżeństwa i miłości małżeńskiej, aby lepiej zastanowić się nad własnym kwitnącym związkiem i zbliżającym się wielkim dniem ślubu. W obecnych czasach małżeństwu nie poświęca się dostatecznie dużo czasu i refleksji, choć na zdrowie wielu parom wyszłoby, gdyby w tej kwestii było inaczej. Jak więc dawniej prezentowały się małżeństwa i jaka była ich rola w kulturze?

Mimo tego, że sakrament małżeństwa istnieje od tysięcy lat, to sama tak zwana „miłość małżeńska” jest koncepcją relatywnie nową. Jak to możliwe? Otóż dawniej, jeszcze przed dwudziestym wiekiem, małżeństwa były czymś, co zawierano przede wszystkim z rozsądku. Ich prymarnym celem było utrzymanie lub zdobycie statusu społecznego oraz zapewnienie rodowi ciągłości. Na miłość romantyczną czy partnerską nie było w tych związkach wiele miejsca. Jeśli się te uczucia pojawiały, to były raczej najczęściej dziełem przypadku, a nie zaś elementem jakiegoś większego zamierzenia. Na miłość rozumianą w kontekście romantyczny, a nawet ściśle partnerskim nie było wiele miejsca, ponieważ w praktyce, czynnik ten pozostawał absolutnie bez znaczenia. Nie liczyło się to, czy ktoś kogoś kochał. Znaczenie miało wyłącznie to, co można było dzięki zaślubinom z daną osobą utrzymać. Była to zdecydowanie kwestia strategii, nie zaś emocji. Można więc stwierdzić, że to tak naprawdę dopiero ostatnie dekady to w tej dziedzinie istny przewrót: teraz zawiera się małżeństwa jedynie na podstawie emocjonalnych przesłanek, podczas gdy cała reszta pozostaje bez znaczenia.

Uczucie miłości jest przeogromnym źródłem inspiracji dla ludzkości odkąd ta nauczyła się komunikować językiem. Od zarania dziejów jest przedmiotem zainteresowania poezji, muzyki, filozofii, religii i nauki. Wiele wyznań definiuje właśnie ją, jako sens ludzkiego życia. Już od starożytności dzieli się ją na kilka kategorii, mających różne wyznaczniki. Jej rozumienie i znaczenie zmieniało się bardzo przez wieki. Do tej pory jest przedmiotem badań naukowców, psychologów, analityków, polityków i Bóg jeden zechce wiedzieć, czego jeszcze. Ostatecznej odpowiedzi odnośnie jej istoty wciąż nie ma. Ale może to dlatego, że miłość po prostu niejedno ma imię. Samo jej rozumienie przechodziło liczne ewolucje i rewolucje. Tyczyło się to również tak jej fundamentalnego i zdawałoby się nienaruszalnego wymiaru jak instytucja małżeństwa. Otóż przez większość wieków istnienia tej instytucji, miłość nie odgrywała w nim absolutnie żadnej roli. Ewentualnie mogła sobie gdzieś tam zaistnieć, ale szczerze, to nie było to nawet wskazane. Liczył się ród i liczyły się pieniądze. To wszystko było formą zabezpieczenia i umowy biznesowej, niczym więcej. Romanse owszem, istniały w literaturze i okolicach, niemniej gdy przychodziło co do czego, to nie było to czynnikiem decydującym w żaden sposób, jeśli chodzi o ślub. Zmienił to dopiero dwudziesty wiek. Industrializm ewidentnie się do czegoś przydał, bo wyzwolił ludzkość z niewoli swatania. Jak to jednakże wyglądało przedtem? Dlaczego małżeństwo wyglądało jak umowa kupna – sprzedaży i jaki był cel wiązania ze sobą dwojga ludzi, jeżeli istniało tyle alternatyw dla dania upustu swoim emocjom i seksualności zanim prym objęło niezwykle restrykcyjne w swej naturze chrześcijaństwo?

Warto zacząć od kolebki naszej cywilizacji, czyli Bliskiego Wschodu i rejonów Morza Śródziemnego. Już dwa tysiące lat przed naszą erą pierwsze zachowane prawo rodzinne regulował tak zwany Kodeks Hammurabiego. Małżeństwo babilońskie służyło określaniu kwestii dziedziczenia i spraw gospodarczych. Zyskiwało ono moc prawną poprzez spisanie umowy małżeńskiej i było monogamiczne w konstrukcji. Zadaniem mężczyzny było uiszczenie pewnej kwoty rodzicom żony, natomiast ona wnosiła do małżeństwa posag. Mężczyzna mógł mieć konkubiny, natomiast niewierność żon karano bardzo srogo – nawet śmiercią. Małżeństwo było formą kontraktu także w starożytnym Egipcie. Tam i w Persji zezwalano także na związki kazirodcze, których celem było zachowanie czystości krwi. W Izraelu praktyki takie nie były zasadniczo dopuszczane, jednak małżeństwo było kwestią rozstrzyganą w sposób, który dziś można by uznać za kontrowersyjne. Tak jak w państwach poprzednich, była to forma kontraktu wieńczona odpowiednią zapłatą. Żony w bardzo młodym wieku poznawano z mężami i prawo było względem kobiet okrutnie restrykcyjne, przy czym nie nakładało tych samych restrykcji na mężczyzn. Było tak chociażby w przypadku niewierności małżeńskiej, gdzie zdradzającą kobietę i jej kochanka karano śmiercią, a jeżeli zdradzał mąż – uznawano to jedynie za dewiację. Możliwe było także posiadanie przez męża konkubin. Jeszcze dalej szedł Islam – w państwach arabskich poligamia była na porządku dziennym, głównie za sprawą wzoru danego przez samego proroka Mahometa. Redaktorzy Koranu z zaleceń proroka wysnuli, że mężczyzna może mieć cztery żony i nieograniczoną liczbę konkubin. Ilość kobiet danego mężczyzny najczęściej zależała od jego zamożności. Najpopularniejszą formą była więc bigamia. Starsza żona zajmowała się gospodarstwem, a młodsza spełniała potrzeby męża. Co ciekawe, Koran zobowiązuje mężów do czułości i erotycznej troski względem ich żon. Mahomet złagodził także kary za cudzołóstwo.

W starożytnej Grecji małżeństwo było układem stricte gospodarczym. Jego celem było zachowanie przywilejów własności, utrzymanie kobiet oraz usługiwanie mężczyznom. Małżeństwa, głównie na wschodzie, zawierano poprzez kupno żony. Niezbędnym wymogiem było posiadanie przez kobietę posagu, jako że małżeństwo pełniło przede wszystkim funkcję ekonomiczną. W społecznym pożyciu kładziono bardzo duży nacisk na kwestię własności, a także na uzależnienie kobiety od ogniska domowego – grecka obywatelka nie miała zbyt wielu praw. Lepiej pod tym względem miały jedynie Spartanki. Mężczyzna natomiast nawet po ślubie cieszył się pełnią praw. W starożytnym Rzymie z kolei kobieta cieszyła się o wiele większą niezależnością. Prawa niemalże miały równe z mężczyznami. W dużym stopniu mogły o sobie stanowić. Z czasem zaistniało także zawieranie ślubów per usum, czyli z przyzwyczajenia, a więc takich, gdzie para mieszkała ze sobą ponad rok. Czynnik ekonomiczny liczył się i tak samo wchodził w grę posag. Nie było już tak istotne przedłużenie rodu z racji tego, że powszechne były adopcje.

Reguły życia, jakie propagowało chrześcijaństwo w znacznym stopniu różniły się od rzymskich wzorców. W teorii, zgodnie z nauczaniem chrześcijańskim małżeństwo miało być dozgonne, monogamiczne, nierozerwalne, oparte na wierności. Rozwód miał być równoznaczny z grzechem, a ponowne zamążpójście – z cudzołóstwem. Przez wiele stuleci nie istniało w ogóle coś takiego, jak ślub kościelny. W pierwszych trzech wiekach chrześcijaństwa brak jest świadectw regularnej praktyki błogosławienia związku przez duchownego. W pierwotnym kościele obrzęd małżeństwa przynależny był do sfery świeckiej. Świeccy chrześcijanie, na mocy kapłaństwa powszechnego, przeżywali małżeństwo jako sakrament w domu. Czas na śluby kościelne przyszedł wtedy, gdy zaczęto budować bazyliki. W średniowiecznej Europie małżeństwo regulowało prawo kanoniczne, które uznawało jedynie te małżeństwa, jakie cechowało się tym, że obie strony wyrażały zgodę wzięcia drugiej osoby za odpowiednio żonę lub męża. Nie było jednak konieczne zawieranie małżeństwa przed jakimkolwiek kapłanem bądź urzędnikiem. W prawosławiu błogosławieństwo ślubne zostało uznane za konieczne dopiero w dziewiątym wieku. Na zachodzie, urzędujący w tym czasie papież Mikołaj nie uważał, żeby przy zawieraniu małżeństwa była niezbędna ceremonia kościelna. Aż do dziesiątego wieku związek małżeński, który zawierany był przez szlachtę opierał się na umowie między dwoma rodzinami i miał charakter prywatny oraz świecki, nie zaś religijny. Dopiero później zyskała na znaczeniu deklaracja woli małżonków, jaka wyrażona została w obecności kapłana. W wieku trzynastym Kościół zdołał włączyć się w kontrolę małżeństw, narzucając ich nierozwiązywalność. Tym samym wolna dotychczas miłość erotyczna została związana z jedyną legalną formą miłości – z małżeństwem.

Dopiero wiek dziewiętnasty i rewolucja industrialna przyniosły zmiany odnośnie tego, jak rozumiano małżeństwo. Wprowadzono wówczas w większości państw Europy śluby cywilne. Zaczęto przede wszystkim zwracać większą uwagę na aspekt emocjonalny więzi łączącej dwóch przyszłych małżonków. Wiek dziewiętnasty przyniósł przemianę, ale to dopiero to wiek dwudziesty przyniósł prawdziwą apoteozę miłości takiej, jaką rozumiemy ją dziś. Zaczęło się liczyć to, co dwoje ludzie czuje do siebie. To, że się kochają i że chcą iść wspólnie przez życie, ramię w ramię i że pragną tworzyć rodzinę. Wreszcie przestano uważać to za błahe i nieważne, a uznano to za naprawdę piękne i godne podziwu. Zapytawszy wszakże praktycznie dowolną osobę o to, co jest najważniejsze w życiu, każdy zapewne usłyszy odpowiedź, że jest to miłość. I całe szczęście.

Dlatego tak wielką popularnością cieszy się dziś fotografia ślubna – jesteśmy dumni z miłości i pragniemy utrwalać to, co jest piękne i godne zapamiętania. Odbijamy sobie niejako to, co przez tysiąclecia traktowane było po macoszemu. Emocje udzielają się także samym fotografom – radość budzi radość, dlatego fotografują oni pary z tak wielkim oddaniem i zaangażowaniem, dając owoce w postaci przepięknych, wyjątkowych i niezapomnianych sesji zdjęciowych, które znajdą swoje miejsce nie tylko w albumach zdjęciowych, ale także w sercach młodych par. Sesja ślubna to bowiem naprawdę niezapomniane wspomnienia i dużo emocji, a najwięcej chyba ekscytacji i radości. Wtedy widać na zdjęciach, jak pary promienieją miłością, a obiektyw chętnie to wszystko przekłada na doskonały obraz. Wyjść na wyrażenie miłości jest wiele. Istnieje niezliczona ilość plenerów i aranżacji – wszystko zależy od kreatywności fotografa, dlatego trzeba go wybierać niesamowicie ostrożnie. Grunt, to wpaść w dobre i twórcze ręce i oddać się pod opiekę komuś, kto kocha swój zawód tak mocno jak jedna ślubna połówka kocha drugą.